Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi.

Było sobie dwóch Żydów. Moszka i Joszka. Żydzi ci znali się od małego juda, przyjaźnili się, razem chodzili do synagogi, wspólnie obchodzili też święto Jom Kipur. Ich sielskie żydowskie życie upływało w sielski żydowski sposób. Do czasu. Dnia pewnego, a było to sierpnia dwunastego, sklep Joszki został spalony. Sprytny Żyd zapomniał o przedłużeniu polisy ubezpieczeniowej i niestety stracił cały majątek. Udał się do swojego przyjaciela, ten chętnie pożyczył mu pieniądze na lichwiarski procent. Joszka resztę swoich dni spędził na wypełnieniu zobowiązań finansowych wobec swojego przyjaciela. Pożyczki nie spłacił, umarło mu się bowiem z głodu. Pożyczkę spłacali jego krewni.

Historia ta jest wstępem do tematu, który rozwinąć, w dwóch, trzech zdaniach, zamierzam.

Siedząc dzisiaj w wannie i myjąc bujne owłosienie naszła mnie refleksja, powiązana z autentyczną sytuacją, która miała miejsce, z dwa lata temu. Imiona, nazwiska, płcie i gatunki zostały celowo zmienione. A było to tak.

Miałem kiedyś kolegę, był ów kolega kompanionem zacnym, więc mając na uwadze jego wieczny brak kasy stawiałem mu chętnie, a przynajmniej bez zbędnych serca drżeń, dobra konsumpcyjne wszelakiej maści. Przyjaciel ów, nazwijmy go Zdzisław, pieniądze niekiedy miał, przeznaczał je jednak natychmiast na dobra trwałe, co istotne, nie były to dobra pierwszej potrzeby. Kupował więc sobie Zdziś koszulki polo w paski, modne skarpetki i kolczyki do sutków.

- Nic to – myślałem, inwestuje w siebie, chwali mu się to. W pewnym momencie Zdzisław zaczął jawnie wykorzystywać moją dobroć – nigdy nie miał pieniędzy a nowe pasiaczki pojawiały się w jego szafie z zatrważająca prędkością. W zamroczeniu swoim nie zwracałem na to uwagi. Do czasu.

Pewnego dnia Zdzisław spotkał Piotra, który dłużny mu był jakieś pieniądze. Wywiązała się dyskusja, której punkt kulminacyjny przytoczę poniżej:

- To ile ci wiszę?

- 6,78 ,-

„O ty chuju” – pomyślałem. „To ja ci piwo stawiam a ty kolegę rozliczasz do dwóch cyfr po przecinku? I przestałem sponsorować, bo jak można stawiać coś komuś, kto rozlicza się do jebanego grosza.

A morał z tej opowieści jest następujący.

Liczmy się jak Żydzi, bo Żydzi rządzą światem.

Inna refleksja na dziś to:

Jeśli rola faceta w związku to zapewnienie bezpieczeństwa, tak finansowego jak i emocjonalnego, to jaka jest rola kobiety?

Chodzi mi o rolę czysto partnerską, bo żeby się dobrze rozumieć, trzymać sztamę i pomagać sobie w problemach nie trzeba nikomu zakładać obrączki, chomąta, czy w inny sposób więzić zobowiązaniem.

Komentarzy: 3

  1. Ty wstrentny antysemito! Ariel Szaron cię dosięgnie!

    “Pluję ci w duszę, jeżeli ją masz”
    jakiś sieciowy debil

    ____________
    A co do rozliczeń po przecinku, to też miałem takiego jednego “kolegę”. Już nim nie jest, a historia powyżej bardzo przypomina moje perypetie z tym dupkiem.

  2. kuciownik, co ci odjebało, żeby judo-ludzi obrażać?! chcesz żeby nas zlikwidował Sanhedryn Zła? tak ci miłe kopalnie soli na wschodnim brzegu Jordanu???

  3. Właśnie! Panzerdivision Bethlejem już grzeje czołgi! Będzie jatka…


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz