
Jakiś czas temu siedząc przed monitorem i rozkoszując się urokami technologii internetowej usłyszałem głuchy dźwięk za szybą. Otworzyłem je i jekież było me zdumienie, gdy tuż pod moim oknem dogorywał wesoło ptaszek gatunku nieokreślonego. Nic to, pomyślałem sobie i wróciłem do szarej egzystencji człowieka uzależnionego od sieci.
Kilka dni później nad samym ranem, przed mymi drzwiami wejściowymi jakiś kot obdarzony bardzo wysublimowanym poczuciem humoru (dlatego lubię koty, znają się na żartach) umieścił tuż przed moimi drzwiami kompletnie rozszarpanego przedstawiciela rodziny myszowatych bądź coś podobnego doń. Interesujące.
Jeszcze tego samego dnia rozważając na dworcu PKS w małym podkarpackim mieście słynącym z pewnego malowniczego zamku owe zdarzenia spojrzałem pod nogi, aby ujrzeć kolejną ofiarę dzikiej natury i “walki klas” – jakiś skrzydlak leżał sobie beztrosko w kałuży własnych wnętrzności, krwi i osocza rozsmarowany na kostce brukowej. Do czego zmierzam? Ano nie wiem, ale myślę, że to całkiem interesująca historia w sam raz na rozruszanie tego zaspanego bloga, którego twórcy tak jak i na swoich własnych blogach jak widać nie mają światu nic nowego do powiedzenia…
Bilans posta: 2 martwe ptaki i jeden mysi trup
sarpedon
10 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

I tak najlepsze są zasuszone gado-płazy
ja wolę przedwcześnie abortowanych judo-ludzi
Gdybym wiedziała, ze będzie tu zabite zwierzę , wcale bym nie zajrzała…
Tuszę, że weszłaś spodziewając się czegoś nt. jednego z tagów.
koprofilii/ nekrofilii? sodomii:D
nie lekceważ Kucio siły przyciągania taga “Doda nago” – on zawsze działa
Nie wiem, po co to zabite zwierzątko???
dla podkreślenia mocy tekstu, a także dla zaaplikowania większej dozy “grafiki” na bloga, jako że kirgiscy naukowcy odkryli niedawno, że eseje ze zdjęciami cieszą się większą poczytnością wśród włóczęgów sieciowych.
To nie jest wyłumaczenie… Gdy będę pisała o samobójcach, nie umieszczę przecież zdjęcia wisielca…
a to czemu?
Bez komentarza.