Drogi czytelniku! Jeżeli już tutaj trafiłeś, w sposób być może nie do końca racjonalny, proponuję Ci usiąść, odpocząć, zakosztować jadła i zwilżyć zaschnięte gardło. Proszę, oto menu. Zarazem, odsyłając kelnerkę wraz z dźwięcznym klapsem do jej nudnej i męczącej roboty, opowiem Ci co nie co. Wiedz bowiem, iż historia tego miejsca, pomimo swej znikomej długości, bogata jest w epizody, o których warto wspomnieć przy kuflu zimnego, chmielnego napoju.
Pomysł połączenia sił i stworzenia jednolitej ostoi tego, co jedni nazywają „głupotą”, inni „objawami choroby psychicznej”, a co po niektórzy „szczerą prawdą”, powstał już rok temu, w okresie zwanym wakacjami. Jeden z Rycerzy Pokalanej, który nie zaszczycił nas jeszcze niczym na łamach tegoż wspólnego przedsięwzięcia, prowadził (i nadal prowadzi) własną karczmę, w której sam miałem okazję stanąć za barem dokładnie dwa razy. Po jednej z moich notek jeden ze stałych bywalców tamtejszej meliny, a zarazem stary kompan wymienionego wcześniej Rycerza, zapytał właściciela, czy nie myślał, aby uczynić mnie współtwórcą tamtejszej apokalipsy. Mi to przez myśl nie przeszło, właścicielowi również, ale w głowach zakręcił się pomysł stworzenia czegoś wspólnego, pod całkiem nowym szyldem, z możliwością wklejania felietonów innych, równie podatnych na woń psychozy delikwentów.
Myśl niebanalna, aczkolwiek nietrwała, umarła, podobnie jak Adolf Hitler, Józef Stalin czy Karol Wojtyła. Oni jednak już nie wrócą, a idea, rzucona niczym bumerang, zatoczyła łuk i pierdolnęła nas ponownie w te zakute łby. Tylko tym razem cztery, a nie dwa.
Nie pamiętam niestety przesłanek, które przyciągnęły wspomniany bumerang w stronę naszych puszek na mózgi. Pamiętam zaś, że wracaliśmy chyba wtedy z naszych ulubionych zajęć, na których kwestie homoseksualizmu w wojsku, księży w bagażniku czy marynarzy i ich discman’ów na łodzi podwodnej pasowały do założonej tematyki niczym przyrodzenie przeciętnego przedstawiciela rasy czarnej do zakończenia układu pokarmowego małej, aryjskiej dzieweczki. Żeby było jasne – prowadzący nie spławiał tematów, a wręcz na nich dryfował! W tej chwili zastanawiam się jednak, czy aby na pewno wracaliśmy wtedy z tych ćwiczeń, ale to już nieważne – przynajmniej dowiedziałeś się czegoś więcej, drogi przyjacielu. Pomysł tym razem wysunął Rycerz Albigens – dokładnie ten, który powołał do życia to miejsce, w którym teraz jesteś. Koncepcję swą wysunął w momencie idealnym, bo o dziwo tym razem wszyscy przyjęli ją bezsprzecznie. A ja szczególnie, bo swego rodzaju dawna chęć została osiągnięta.
Mając postawiony cel należało rozpocząć jego realizację. Wybór serwisu przeszedł gładko, lecz schody zaczęły się przy, banalnym by się zdawało, wyborze nazwy. Powołany specjalnie do tego celu panel dyskusyjny obfitował w najróżniejsze koncepcje – począwszy od mrocznych epitetów, skończywszy na absurdalnych rozbudowach motywu skądinąd znanej piwniczki. Gdzieś tam, w trakcie trwającego bez przerwy wylewu co raz to nowych pomysłów, wyleźli „Rycerze Pokalanej”, którzy – nie pojmuję dlaczego – zostały oficjalną nazwą. Kolejny dowód na to, że demokracja jest popierdolona, ale ponoć nic lepszego nie wymyślono.
W ten oto sposób, drogi Czytelniku, siedzisz teraz obok mnie i słuchasz tych bredni. Obetrzyj więc pianę z wąsów (bądź górnej wargi, jeśliś panna) i, jeśli łaska, zostaw po sobie jakiś ślad (niekoniecznie w postaci zgwałconej na zapleczu kelnerki czy pożogi). I na koniec jeszcze jedna, mała uwaga – jeśli skusiłeś (a może i skusiłaś?) się na jakże mijający się z treścią tytuł tej notki, możesz śmiało nazwać się pedofilem i czekać, aż „prokurator wytłumaczy ci to”. Da swidania !
Nie ma jeszcze komentarzy
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz
