Słońce kręci się dookoła ziemi a banda kretynów wpadła na nowy, wspaniały, koncept. Miał być blog o modzie, miało być to, miało być tamto, miało wreszcie być siamto.
W końcu stanęło na tym, co widać wyżej, czyli na… no na tym co widać.
Mój inauguracyjny wpis poświecę tematowi, który osobiście mam głęboko w rzyci, niemniej jednak wzbudza we mnie pewien niesmak. W sumie to normalne, bo jak smacznym mógłby być wyjęty z anusa pokarm? Ale nawet mimo tego niesmaku, z racji tego, że temat ów dzieli rodziny, niszczy miłości, i anuluje przyjaźnie, dorzucę doń swoje 3 grosze.
O co chodzi? O Podolskiego – Volskdeutscha.
A było to tak.
Włączam sobie GG (mam nowe, nie jestem buntownikiem, który uważa, że stare gg jest polskie a nowe masońskie), a tam opisy (tzw. statusy), w stylu „polak polakowi wilkiem”. Pominę fakt, że P. chciał grać w reprezentacji, ale coś tam PZPN nie pasowało. Nie obchodzi mnie to.
Obchodzi, i złości mnie natomiast to, że debilni ludzie manifestują swój wiejsko-osiedlowo-podwórkowy patriotyzm, przez obrażanie kolesia, który na życie zarabia wbijaniem piłek do bramki. Nie do bramki swoich rodaków. Do bramki przeciwnej drużyny (kurwa!).
I będzie jeden z drugim skurwisyny narzekały… A ja wam mówię, wypierdalajcie z rowu, albo nie wykładajcie niemieckich towarów na półki w Auchanie. Zatkało? Nie? Dla mnie zachowanie wszystkich, którzy używają produktów zagranicznych jest ANTYPOLSKIE! To przez was, przez wasze skupowane z niemieckich śmietnisk 20 letnie BMW, Niemcy mają pieniądze na drużynę narodową i na podkupywanie, takich dajmy na to Podolskich.
Bo nie rozumiem, patrzę, czytam, głową w ścianę napierdzielam a pojąć nie mogę. Jak można się do kogoś przypierniczać, za to, że wykonuje swoją pracę. Chociaż nie Można. Na myśl przychodzi mi opowieść przytoczona przez zacnego KRS’a na wykładzie z Podstaw Zarządzania bodajże.
Do fabryki butów przylazł facet. Miał mały młoteczek. Młoteczek ten pozwolił mu złożyć więcej butów, niż jego ciężkomłotym kolegom. Koledzy owi prosili go o to, żeby przystopował. On nie posłuchał. Historia w takich przypadkach powtarza się zapętlona w winampie piosenka. Pracownik ów dostał przysłowiowy wpierdol. Po jakimś czasie fabryka wprowadziła małe młoteczki, ku ogólnej radości, tak pracowników jak i pracodawców. Wszyscy byli szczęśliwi oprócz gościa, który obity został.
I na tym skończę, bo pisać mi się nie chcę a dodatkowo nie potrafię tego robić w sposób interesujący i zachęcający do czytania. Teraz na fali nowości postanowiłem coś skrobnąć. I skrobnąłem. O tym upośledzonym polskim poczuciu patriotyzmu (które zawsze idzie w parze z poczuciem krzywdy).
Swoją drogą ciekawym ilu z tych patriotów pewnych naszego zwycięstwa i „zdrady we własnym obozie” kupiło sobie telewizor z media marktu… mieliśmy wszak wygrać 17:1.
Pisanie o Webbie sobie odpuszczę.
2 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

No i cóż – niech mój komentarz będzie pierwszym – nic dodać, nic ująć. Zgadzam się po prostu i tyle
Według person przedstawionych przez Ciebie, Poldi powinien trzymać Lehmana i pozwolić Krzynówkowi czy Ebiemu wbić gola. To były patriotyzm !
Podolski, Podolski. Człowiek z dwoma obywatelstwami wychowany w Niemczech nie powinien mieć moim zdaniem absolutnie żadnych wyrzutów z powodu grania w reprezentacji zachodniego sąsiada. Tym bardziej, że jak kuciownik wspomniał Podol starał się o grę w naszej reprezentacji. Tak samo starał się niejaki P. Trochowski (były gracz Bayernu, obecnie S04, interesuje sie nim Celtic) również gracz reprezentacji Niemiec. Jego również zbyli spece z PZPN.
A polski patriotyzm? Spuśćmy (się) na ten temat zasłonę milczenia…